Czyli o tym jak mało wiedziałam o macierzyństwie, gdy nie
miałam dzieci:)
Jakieś 8 lat temu, niedługo po ślubie zamieszkaliśmy z mężem
w wynajmowanym mieszkaniu na 2 piętrze bloku na jednym z osiedli mojego ukochanego, rodzinnego miasta.
Nad nami mieszkała kobieta z dwójką dzieci w wieku szkolnym (podejrzewam ok. 10-11 lat) i psem. Zdarzało się, że piesek załatwiał się na balkonie, a później jego siki kapały na nasz balkon (fuuuj)!!!!
Ale nie o psie chciałam pisać.
Dzieci były żywe, bardzo żywe!!! Zdarzało się, że jeździły na rolkach po mieszkaniu do późnych godzin wieczornych, gdy my już leżeliśmy w łóżku szykując się do spania.
Bardzo często też, matka na nie krzyczała. Zdarzały się również przekleństwa w ich kierunku. Wtedy wydawało mi się to nienormalne i chore.
Bo jak można krzyczeć na takie dzieci?
Nad nami mieszkała kobieta z dwójką dzieci w wieku szkolnym (podejrzewam ok. 10-11 lat) i psem. Zdarzało się, że piesek załatwiał się na balkonie, a później jego siki kapały na nasz balkon (fuuuj)!!!!
Ale nie o psie chciałam pisać.
Dzieci były żywe, bardzo żywe!!! Zdarzało się, że jeździły na rolkach po mieszkaniu do późnych godzin wieczornych, gdy my już leżeliśmy w łóżku szykując się do spania.
Bardzo często też, matka na nie krzyczała. Zdarzały się również przekleństwa w ich kierunku. Wtedy wydawało mi się to nienormalne i chore.
Bo jak można krzyczeć na takie dzieci?
Przecież można wszystko na spokojnie załatwić, porozmawiać,
wytłumaczyć!!!! (tak wtedy myślałam!!!)
Ponieważ miałam znajomości w MOPSie poprosiłam o interwencję. Okazało się, że wszystko jest ok i nic złego tam się nie dzieje. Dzieci nie są bite ani nikt się nad nimi nie znęca (myślałam: "Jak to przecież TO BABSKO tak się na nie zdziera!!! Jakaś psychiczna!!!!")
Ponieważ miałam znajomości w MOPSie poprosiłam o interwencję. Okazało się, że wszystko jest ok i nic złego tam się nie dzieje. Dzieci nie są bite ani nikt się nad nimi nie znęca (myślałam: "Jak to przecież TO BABSKO tak się na nie zdziera!!! Jakaś psychiczna!!!!")
Teraz jestem matką dwójki dzieci i zastanawiam się czasami, co myślą o mnie nasi sąsiedzi???!!!!
Co prawda, nie pozwalam moim dzieciom jeździć po domu na rolkach, ale przez dzień słychać od nas różne odgłosy.
Co prawda, nie pozwalam moim dzieciom jeździć po domu na rolkach, ale przez dzień słychać od nas różne odgłosy.
Są to zarówno odgłosy:
·
spadających klocków,
·
rzucanych przez dzieci zabawek,
·
biegania po mieszkaniu (a ponieważ mamy tylko
panele, więc podejrzewam, że trochę to słychać pod nami)
·
no i z bólem serca oraz wstydem muszę przyznać,
że także moje krzyki (chociaż trafniejszym określeniem byłoby darcie gęby!!!) na dzieci, przekleństwa
(a wierzcie mi, że potrafię rzucić mięsem) i małżeńskie kłótnie (które zdarzają
się mimo, że nasi znajomi uważają nas za świetne, zgrane i przykładne
małżeństwo).
Już wiem, że dzieciom nie zawsze da się wszystko na
spokojnie wytłumaczyć.
Już wiem, że krzyczenie na dzieci nie zawsze oznacza znęcanie się. Często (przynajmniej w moim przypadku) jest jedyną metoda na to, by dziecko usłyszało co do niego mówię a także oznaką mojej bezsilności.
Już wiem, że wychowanie dziecka jest trudną, ciężką harówą, że są łzy, problemy, kłótnie i że czasami padają słowa, które z ust rodzica paść nie powinny.
Jest mi ogromnie wstyd i bije się w pierś za ten donos na biedną kobietę, która przecież sama wychowywała dwójkę dorastających dzieci i pewnie dwoiła się i troiła, żeby niczego im nie brakowało i podziwiam ją za to, że jeszcze nie zwariowała!!!!
Już wiem, że krzyczenie na dzieci nie zawsze oznacza znęcanie się. Często (przynajmniej w moim przypadku) jest jedyną metoda na to, by dziecko usłyszało co do niego mówię a także oznaką mojej bezsilności.
Już wiem, że wychowanie dziecka jest trudną, ciężką harówą, że są łzy, problemy, kłótnie i że czasami padają słowa, które z ust rodzica paść nie powinny.
Jest mi ogromnie wstyd i bije się w pierś za ten donos na biedną kobietę, która przecież sama wychowywała dwójkę dorastających dzieci i pewnie dwoiła się i troiła, żeby niczego im nie brakowało i podziwiam ją za to, że jeszcze nie zwariowała!!!!
No cóż.
Życie nauczyło mnie tego, że nie wszystko jest takie jak nam
się wydaje i czasami trzeba wczuć się w czyjąś sytuacje, poznać kogoś bliżej, bądź w takiej sytuacji się po prostu znaleźć, żeby zrozumieć!!!!
| http://www.demoty.pl/t/matka/2 |
TyleJ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz