wtorek, 10 maja 2016

PRZEMYŚLENIA

Moje samotne dni dobiegają końca.
Pod koniec tygodnia wraca mój mąż.

Czy jestem zadowolona?
Z jednej strony TAK!
Dlaczego?
Bo dość mam bycia samotną matką, kiedy jestem mężatką.
Bo dość mam samotnych nocy, kiedy powinnam spędzać je z mężem.
Bo dość mam pustego, zimnego łóżka, samotnych dni, codziennego chodzenia na zakupy, uśmiechania się do ludzi, którym tłumaczę, że świetnie sobie radzę sama (bo radzę sobie, ale to strasznie męczące).
Bo dość mam tego, że wszystko muszę sama robić i że wszystko jest na mojej głowie.

Z drugiej strony NIE!
Dlaczego?
Bo nie byłam zadowolona z naszego wspólnego, dotychczasowego życia.
Bo coraz więcej się kłóciliśmy.
Bo boję się, że po jego powrocie wszystko będzie po staremu.
Bo zanim mąż wyjechał zbyt często myślałam o rozwodzie, ale bałam się, że sobie nie poradzę sama.
Bo boję się, że dalej będą między nami zgrzyty i że ponownie zacznę myśleć o rozstaniu, z tą różnicą, że teraz już wiem, iż dałabym sobie radę sama.
Bo boję się, że będę chciała odejść i zacząć żyć po swojemu.

A nie chce tego!!!

Bo chce dać naszym dzieciom pełną, szczęśliwą rodzinę, której ja nie miałam i której zawsze zazdrościłam swoim koleżankom.
Bo chce być z moim mężem na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, póki śmierć nas nie rozłączy. Tak jak przyrzekałam w dniu ślubu.
Bo chce być szczęśliwa z własnym mężem. Nie sama ani nie z kimś innym.
Tylko z tym, w którym zakochałam się do szaleństwa 10 lat temu,
który jest moim ideałem chociaż idealny nie jest,
który rozśmiesza mnie zawsze, nawet gdy chciałabym być poważna,
którego kocham mimo, że czasami go nienawidzę i mam go dość,
z którym spędziłam wiele cudownych chwil ale zdarzały się też te gorsze dni,
z którym mam dwie cudowne córeczki, które kocham nad życie.


I wiecie co jeszcze Wam powiem (tzn napiszę)?
Potrzebowałam tego prosta, tych przemyśleń, żeby zrozumieć, co tak naprawdę czuje i czego chce.
Miałam mieszane uczucia co do powrotu mojego męża, ale teraz gdy kończę pisać już wiem, że cieszę się z tego, że wreszcie do nas wraca.
Chce na nowo rozpocząć nasze wspólne życie.
Chce by wyglądało ono inaczej, nie tak jak kiedyś.
Ale czy uda mi się cokolwiek zmienić?
Wierzę w to i będę o nas walczyć!




Po tym miesiącu spędzonym beż męża, zdana tylko na siebie, muszę jeszcze dodać, że szczerze podziwiam samotne matki.
Szczególnie te, które oprócz pracy zawodowej zajmują się też domem po godzinach (a często po nocach), które są zawsze uśmiechnie i zadowolone, które nie skarżą się, że im ciężko czy źle.
A jeszcze bardziej podziwiam te, które wychowują więcej niż jedno dziecko.
Naprawdę kobiety CHAPEAU BAS (czyli po naszemu SZAPO BA)!!!!!!!!

http://zszywka.pl/p/mala-mi-11397028.html



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz