niedziela, 3 maja 2026

HELLO MAJ

Obudziło mnie

Słońce 

Ale jakieś intensywniejsze niż dotąd

I wiatr wieje jakiś cieplejszy

Ptaki śpiewają śmielej, głośniej

Wszystko nagle zrobiło się zielone....


Okazało się, że przyszedł maj

Powoli....

Nieśmiało...


Czuję już znajomy zapach wiosny

Promienie słońca grzały dziś

Moje zmarznięte zimą ciało.


Lubię ten czas

I te upalne klimaty

Swoją drogą...

nie wiem jakim cudem

mieszkam w tak zimnej strefie klimatycznej

🤷 

Chyba dla równowagi😂 

Musze zmarznąć przez pół roku

żeby następne pół wygrzewać się

przy każdej ku temu okazji


Mmmmm....

Lubię...


Ciepło i wiosnę 

Chwilo trwaj!




NOWY NIE ZNACZY LEPSZY

Tydzień temu Pan Mąż

Sprzedał samochód

Taki, którym czasem jeździłam 

I byłam do niego przyzwyczajona

Ja, kobieta rajdowiec

Która nie odróżnia pedału gazu od hamulca

Ta, która pewnego razu hamowała lewą nogą 

Która nawet samochodu w automacie prowadzić nie potrafi

Która ogarnęła tylko włączanie świateł długich

podczas nocnej jazdy

w ciemnościach terenów niezabudowanych 

i nawet potrafiłam zmienić je na krótkie 

widząc nadjezdzajacy z przeciwka pojazd

Która nie ogarnia parkowania

O innych rzeczach już nawet nie wspomnę.....


Ale lubiłam ten samochod

Poznałam go na tyle 

żeby z Panem Mężem na miejscu pasażera 

miec odwagę czasami go prowadzic

Bez strachu i większej spiny.


A on wziął 

wystawił go 

i sprzedał

Mówiąc, że to była nasza wspólna decyzja 🤦 

Pffff 

Na pewno!


I kupił nowy....

Młodszy....

Spełnił swoje marzenie 

4x4

Niebieski

VW

Wszyscy mówią, że ładny 


Nie wiem 

Póki co jestem na niego obrażona 

Tak. 

Na samochód 


Nie potrafię znaleźć żadnych pozytywów tego auta

Fotel twardy

Siedzę prawie na masce

Schowek otwiera mi się na nogi

Gdy wysiadam, potykam się o próg 

Prędkość odczuwa się bardziej

Co chwilę coś pipczy w nim 

Nie wiem o chuj mu chodzi


Jeżdżę w słuchawkach swoich

Żeby go nie słyszeć 

A przy okazji Pana Męża 

Który co chwilę mi o nim coś mówi 

Jakby to mnie w ogóle interesowało 🤷 

Nie lubię go

Nawet  nienawidzę 

O ile tak w ogóle można w stosunku do auta powiedzieć czy czuć 


Tak więc jeździmy czasem gdzieś 

Męża nowym samochodem

Nie naszym 

Nie jestem współwłaścicielem 

Nie zamierzam go sprzątać 

Ani go prowadzić 

Nawet lubić go nie zamierzam

Koniec i kropka.














https://costway.pl/Samochod-terenowy-UTV-dla-dzieci-niebieski 




niedziela, 26 kwietnia 2026

CIASNE, ALE WŁASNE

Kilka dni temu byłam wraz z koleżankami z pracy
na tzw parapetówce 
u jednej z pracujących w naszym kołchozie dziewczyn.

To kobieta, która kilka miesięcy temu pochowała męża.
Została z 3 dzieci, mieszkając kątem u teściowej,
z którą się nie dogadywała.

Dużo osób było zaangażowanych
w pomoc po śmierci jej męża.
Dzięki temu dostała mieszkanie
na pewien czas.

Miałyśmy nadzieję, 
że jak pójdzie na swoje,
z dala od teściowej
i od domu, w którym stała się tragedia, 
odżyje, stanie na nogi.

Mieszkanie około 40m2, 
pewnie i nie najgorsze, 
urządzone dzięki dobrym ludziom, 
którzy pomogli, 
pomalowali ściany, 
położyli podłogi, 
zrobili prądy, 
poskręcali meble.

I niby wszystko ok 
ale wokół okien w kuchni i salonie 
jest okropny grzyb.
Grzyb który już był, został usunięty 
i wylazł kolejny raz.

I tak sobie dziś przypomniałam to wszystko, 
wchodząc do swojej 18-letniej łazienki, 
która tak naprawdę ma już pewnie więcej lat, 
bo była już tak urządzona 
gdy się wprowadziliśmy.
I tak patrzę na to moje małe mieszkanie
o powierzchni mniejszej niż 38m2

I wiesz co?

Nieważne, że małe 
Że stare meble w kuchni 
oklejone żeby wyglądały 
odrobine nowocześniej
Że nie mam zmywarki 
Suszarki
Ani robota, który sam sprząta 
I że łazienka starsza 
od mojego stażu małżeńskiego 
Ani też, że w dużym pokoju stare meble mam,
czy ławę zamiast dużego stołu, 
o którym zawsze marzyłam 

Ważne, 
że mam swoje mieszkanie
Bezpieczne 
Wlasne
Bez pleśni na ścianach 

Kolejny raz zauważam to,
że za mało doceniamy ile posiadamy
A za dużo byśmy chcieli mieć...
























https://www.google.com/search?q=ciasne+ale+w%C5%82asne+obrazek&client=ms-android-huawei-rev1&hs=yTmp&sca_esv=9f8463f094060b86&udm=2&cs=1&biw=360&bih=659&sxsrf=ANbL-n50lKKtvobPiQu1b9Miub63FTaB9A%3A1777231049268&ei=yWTuaaeOEIXBwPAP4Zr-mAU&oq=ciasne+ale+w%C5%82asne+obrazek&gs_lp=EhJtb2JpbGUtZ3dzLXdpei1pbWciGmNpYXNuZSBhbGUgd8WCYXNuZSBvYnJhemVrMggQABiABBiiBDIIEAAYgAQYogQyCBAAGIAEGKIESKQbULgLWNEXcAB4AJABAJgB7AGgAaEKqgEFMC44LjG4AQPIAQD4AQGYAgmgAsAKwgIFEAAYgATCAgYQABgHGB7CAgQQABgewgIGEAAYBRgewgIEECEYFZgDAIgGAZIHBTAuOC4xoAfEFLIHBTAuOC4xuAfACsIHBTAuNC41yAcegAgA&sclient=mobile-gws-wiz-img#sv=CAMSVxoyKhBlLWhaWGFnUDdRV1gzNXVNMg5oWlhhZ1A3UVdYMzV1TToOUS1idEdyV2d3Y3ZibE0gBCoXCgFzEhBlLWhaWGFnUDdRV1gzNXVNGAEwAUoECAEQAhgHINnrsW5KCBACGAEgAigB

piątek, 17 kwietnia 2026

TO JUŻ 10 LAT....

Na 10-lecie bloga chciałam napisać 

coś fajnego, mądrego, śmiesznego.

Ale nie da się tak na siłę.

Przynajmniej ja tak nie potrafię 🤷


Zacznę więc od tego,

Że chciałam podziękować

Każdej osobie,

która chociaż raz 

zawita tu i przeczytała jakikolwiek wpis

A także tym, którzy są tu nadal,  

od samego początku, 

przez 10 lat

Dziękuję również tym, 

którzy są tu od niedawna 

ale mieli na tyle wolnego czasu i chęci, 

że przeczytali kilka, bądź więcej wcześniejszych wpisów.


Dziękuję za prywatne i publiczne komentarze

Za brak komentarzy

Za dobre słowo

Za motywacje

Za pochwały 

Za to, że nigdy nie czułam się osądzona za to, co napisałam.


Moje wpisy powstają 

w wielkim wzburzeniu 

bądź ogromnej euforii.

Powstają wtedy

gdy w moim życiu dzieje się coś ważnego.


Są formą terapii

Bo wiem, że tu mogę napisać wszystko 

Co mnie boli 

Wkurza

Ale też co sprawia mi radość

I satysfakcję



I nawet gdyby nikt tego nie czytał....

I nikt tu nie zaglądał....

To i tak bym pisała!

Dla siebie!



Ale dziękuję 

Za to,

że właśnie 

Ty tu jesteś 

I że czytasz ❤️ 



Przez 10 lat istnienia bloga napisałam 131 postów

Niby niedużo

Ale i nie mało

Wszystkie bardzo osobiste.


Właśnie odświeżyłam sobie mój pierwszy post

I przyznam, że niewiele w moim życiu się zmieniło

Przez te 10 lat

Nadal jestem średniego wzrostu 

i mieszkam na tym samym zadupiu 😂

W związku małżeńskim, też tym samym 🤷 jestem juz od 18 lat a nie 8😂

Ale nadal układa się różnie

Kiedyś porównywałam nasze małżeństwo 

do Kisielow z M jak Miłość

Teraz do rodziny patologicznej NN🤦

Dzieci trochę nam wyrosły od tego czasu 

bo teraz mają 12 i 16 lat,

a w zasadzie rocznikowo to już 13 i 17😱


Przez te 10 lat zyskałam siostrę, 

taką której nigdy nie mogłam mieć biologicznie

A o której marzyłam

Która jest bratnią duszą, 

moja drugą połówką, 

przyjaciółką

i jednocześnie koleżanką z pracy, a nawet z jednej grupy.

Aga J.  Aj low Juuuu❤️


10 lat temu nie pracowałam

Zajmowałam się domem i dziećmi.

Myślałam, że skończę w jakimś sklepie na kasie....

A skończyłam w przedszkolu

😱

Nie wiem czy to dobrze, czy źle


Pracuje tam już z 8 lat.

Ogólnie nie jest źle

Ale mogłoby być lepiej

Ale zawsze też  mogłoby być gorzej

Więc może czas się przyzwyczaić 😂

Do tego, że afera goni aferę 

i z niczego powstaje nagle gównoburza 

rozmiarów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej 🤦 



Nadal nie wychodzę z domu bez makijażu!

Wciąż nie jestem zadowolona ze swojej figury

I brak mi systematycznosci w ćwiczeniach

A ogólnie to nie ćwiczę w ogóle

Czasem pojeżdżę na rowerku stacjonarnym.

Jedyne co, 

to w pracy robię 

minimum 10 tys kroków codziennie 

No i moja Sis Aga J.♥️ 

dba o moje zdrowie 

zabierając nasza grupę dzieciaków 

na spacer po mieście zawsze,

gdy tylko jest pogoda😁 

Narzekam wtedy na nią głośno 

że chce mnie wykończyć 😂



Mam dwa nałogi

1. Słodycze 

2. Przeklinanie 

🤷

Z którymi walczę, 

ale niestety 

notorycznie jestem na straconej pozycji 😟 



Książki nadal lubię czytać

Chociaż czasu mało 

ale staram sie

Bo to taki czas odpoczynku dla mnie

Taki.....mój czas 

z kocykiem, książką, kawusią bądź herbatką 😁 


W poście UWIĘZIONA

pisałam o tym, że nie lubię miasta,

w którym mieszkam 

i muszę Wam powiedzieć

że po 18 latach spędzonych tutaj 

i po 10 latach od tego wpisu, 

nadal NIENAWIDZĘ tego mista

i nie czuję się tu jak w domu

Mimo pracy, 

znajomych,

mimo, że lubię swoje małe mieszkanie,

i osiedle na którym mieszkam.


Moje serce zostało w mieście,

z którego pochodzę

i to się chhba nie zmieni.


Post O BURZLIWEJ MŁODOŚCI

zawsze wywołuje uśmiech na moich ustach.

Nadal nie jestem dumna, z tego co wtedy wyrabiałam

Ale miło się to wszystko wspomina

Tyle rzeczy się wydarzyło i tyle fajnych osób poznałam

Z wieloma ludźmi utrzymuje kontakt do dziś.

Niektóre osoby, 

z którymi znam się od podstawówki, 

szkoły średniej 

czy studiów

są moimi przyjaciółmi do dziś 

i mimo, że kontakty już nie są tak częste jak kiedyś,

są mi nadal bliskie, 

odwiedzają bloga, 

a gdy się spotykamy 

świetnie się czujemy w swoim towarzystwie 

jak te 5, 15 czy 25 lat temu.


Nie mam kiedy przeczytać wszystkich swoich wpisów

 i odnieść się do nich 

porównując moje życie w przeszłości z teraźniejszością


O moim życiu obecnym opowiadać nie muszę

Bo kto czyta moje wypociny

To jest miej więcej na bieżąco

I wie co u mnie


Zakończę więc

Dziękując raz jeszcze wszystkim

I każdemu z osobna

Za te 10, 8 czy 5 wspólnych lat

A może za ten ostatni rok ze mną tu na blogu

Albo chociaż za kilka ostatnich miesięcy


To miłe, że komuś chce się czytać opowieść

O moim życiu

♥️










https://mamopracuj.pl/co-to-znaczy-proste-zycie-wyjasnia-wojciech-eichelberger/

środa, 1 kwietnia 2026

L4 na PRIMA APRILIS

Szczerze, to nawet chciałabym żeby to był żart
Że zeszłam dziś na chorobowe 
Ale niestety....

Niby tylko katar...
Ale wychodzi z kącika oka, gdzie zazwyczaj 
znajduja się twz śpiochy czy kiślaki

Niby zwykły ból głowy 
Ale boli cała twarz

Oczy pieką, szczypią

Oddechy są ciężkie 
i bulgoczące gilami w nosie

Gdyby nie moja Sis
To pewnie stękałabym teraz w pracy 
Jak mi źle, jak mnie wszystko boli
Jaka to ja chora jestem,
I że po co przyszłam do pracy.....

Ale dzięki niej jestem w domu 
W łóżku 
W szlafroku 

To ONA mnie zmotywowała 
Żeby zejść na zwolnienie 

Bo człowiek 
to się zawsze przejmuje ......

Tym, że koleżanki z pracy nie ma 
Że co powiedzą 
Jak i ja zejdę na chorobowe
Że już zfuczane
Czy obrażone 


Ale serio 
Czuję się jak wrak
Mam wrażenie 
że z dnia na dzień coraz gorzej 🤦 

Do tego dzieci w grupie chore,
Kaszlące przerażająco,
Zasmarkane


Wiec
Korzystam z chwili ciszy
Gdy wszyscy wyszli
I skrobie szybkiego posta



Pije Reno Puren zatoki hot
Herbatę z miodem, sokiem malinowym, 
cynamonem, goździkami i imbirem
Jem bułki z czosnkiem 
Smaruje się vickiem
Robię inhalacje z wody solankowej 
Biorę ibuprom zatoki
I mam antybiotyk

Oby przeszło 
Jak najszybciej 


Sis❤️ dziękuję 😘 















https://www.istockphoto.com/pl/zdj%C4%99cie/pigu%C5%82ki-herbata-cytryna-i-serwetki-gm1014887706-273172022

wtorek, 17 marca 2026

KSIĄŻKA, MOJA POLECAJKA 📙

Ostatnio gorączkowo w każdym miejscu i każdej wolnej chwili

czytałam pewną książkę.

Ponieważ gonił mnie termin zwrotu, 

a prolongowałam ją już kilkakrotnie na samym początku, 

i ktoś już jest na nią zapisany, 

nie mogłam jej przedłużyć ponownie. 




To opowieść o kobiecie w moim wieku, 

której posypało się małżeństwo z powodu zdrady męża 

i która dosłownie rzuciła wszystko w stolicy 

i wyjechała w Bieszczady.

Zamieszkała w Komańczy, 

bywała w Lesku 

i pokochała bieszczadzkie szlaki. 

Momentami miałam wrażenie. 

że jestem bardzo do niej podobna.

Miała niektóre wspomnienia pochodzące z dzieciństwa 

podobne do moich.


Wynajęła piękny, drewniany dom -

z duszą,

zdobyła pracę, w której się spełniała,

zakochała się,

a przy okazji pomieszała w życiu kilku osobom....

I znalazła swoje miejsce na ziemi.


Ile razy w życiu masz ochotę rzucić wszystko i wyjechać....

Jak najdalej....

Chociaż na chwilę...

Żeby odciąć się od tego co Cię otacza....

Dusi....

Męczy....


Liliana, bohaterka książki postawiła wszystko na jedną kartę

Pojechała w nieznane 

Chciała zacząć wszystko od nowa.

Pomyślała, że jeśli druga szansa,

to tylko w Bieszczadach.


Czy odnalazła spokój, 

o którym marzyła?

Czy zapomniała o swoim poprzednim życiu,

i problemach?

Co spotkało ją 

w Komańczy - na końcu świata?

W jaki sposób zmieniła życie lokalnej społeczności?

Czy była szczęśliwa?


Jeśli ktoś chce poznać odpowiedzi na te pytania

i jest ciekawy tego jak potoczyło się życie tej czterdziestolatki

to bardzo gorąco polecam sięgnąć po  

"Tam gdzie czeka spokój" - Katarzyny Fiołek. 

❤️









https://forexclub.pl/jakie-ksiazki-warto-przeczytac/

sobota, 28 lutego 2026

PIĄTEK

Piątek przywitał mnie wczesno-wiosennym słońcem,

za jakże brudnym po zimie oknem.

I jak to na matkę-polkę na urlopie przystało,

wpadłam na genialny pomysł, 

by umyć te zakurzone i owiane zimowym wspomnieniem szyby, 

żeby nieśmiałe jeszcze promienie słonecznew

wpadające przez lśniącą okienną taflę, 

mogły ogrzewać swoim ciepłem nasze mieszkanie.


I z tą myślą zabrałam się do szykowania sobie śniadania

i parzenia upragnionej z rana kawy.

Przy śniadaniu miałam chwilę czasu

aby zagłębić się w książkę, 

którą teraz pochłaniam w każdej wolnej chwili, 

a o której opowiem w innym poście.


W końcu... 

przyszedł czas na porządki...


Ściągłam więc zakurzone firanki w całym mieszkaniu,

Nastawiłam je do prania,

Umyłam wszystkie okna i parapety,

Zawiesiłam jeszcze mokre, pachnące firanki,

Dzieciom kazałam pościągać pościele,

Nastawiłam kolejne pranie,

Założyłam czyste pościele,

Powiesiłam mokre pranie na suszarce,

Poodkurzalam,

Pomyłam podłogi,

Umyłam kwiatki z parapetów,

Starłam kurze,

Wyszorowalam brodzik i umywalkę w łazience,

Umyłam drzwiczki od kabiny prysznicowej,

Obrałam ziemniaki na placki ziemniaczane,

Przygotowałam cebulę i czosnek,

Wyskoczyłam na miasto do apteki i Rossmanna,

Usmażyłam placki,

które szybko zjedliśmy,

Pomyłam naczynia

I pojechaliśmy rodzinnie na basen.


Ogólnie nie lubię basenu, 

bo trzeba się w stroju pokazać 

No i woda za zimna jak dla mnie 🤷

Ale że są ferie

 i chciałam, żeby dziewczyny miały jakąś rozrywkę,

to postanowiłam się poświęcić dla ludzkości.


I muszę przyznać,

że było fajnie. 




***

I taki to człowiek głupi.....

Zamiast rozsiąść się wygodnie z książką,

Napić się spokojnie kawy 

To sprząta i pucuje mieszkanie 

Jakby sanepid co najmniej miał wpaść z wizytą. 


Ale tak się dzieje kiedy wiosna idzie....

Gdy delikatnie czuć już jej ciepły oddech...

Gdy można sobie pozwolić na spacer bez czapki...

Na rozpiętą kurtkę...

Czy gołe kostki w sportowych butach.


Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty...... 🎶 🎵