Piątek przywitał mnie wczesno-wiosennym słońcem,
za jakże brudnym po zimie oknem.
I jak to na matkę-polkę na urlopie przystało,
wpadłam na genialny pomysł,
by umyć te zakurzone i owiane zimowym wspomnieniem szyby,
żeby nieśmiałe jeszcze promienie słonecznew
wpadające przez lśniącą okienną taflę,
mogły ogrzewać swoim ciepłem nasze mieszkanie.
I z tą myślą zabrałam się do szykowania sobie śniadania
i parzenia upragnionej z rana kawy.
Przy śniadaniu miałam chwilę czasu
aby zagłębić się w książkę,
którą teraz pochłaniam w każdej wolnej chwili,
a o której opowiem w innym poście.
W końcu...
przyszedł czas na porządki...
Ściągłam więc zakurzone firanki w całym mieszkaniu,
Nastawiłam je do prania,
Umyłam wszystkie okna i parapety,
Zawiesiłam jeszcze mokre, pachnące firanki,
Dzieciom kazałam pościągać pościele,
Nastawiłam kolejne pranie,
Założyłam czyste pościele,
Powiesiłam mokre pranie na suszarce,
Poodkurzalam,
Pomyłam podłogi,
Umyłam kwiatki z parapetów,
Starłam kurze,
Wyszorowalam brodzik i umywalkę w łazience,
Umyłam drzwiczki od kabiny prysznicowej,
Obrałam ziemniaki na placki ziemniaczane,
Przygotowałam cebulę i czosnek,
Wyskoczyłam na miasto do apteki i Rossmanna,
Usmażyłam placki,
które szybko zjedliśmy,
Pomyłam naczynia
I pojechaliśmy rodzinnie na basen.
Ogólnie nie lubię basenu,
bo trzeba się w stroju pokazać
No i woda za zimna jak dla mnie 🤷
Ale że są ferie
i chciałam, żeby dziewczyny miały jakąś rozrywkę,
to postanowiłam się poświęcić dla ludzkości.
I muszę przyznać,
że było fajnie.
***
I taki to człowiek głupi.....
Zamiast rozsiąść się wygodnie z książką,
Napić się spokojnie kawy
To sprząta i pucuje mieszkanie
Jakby sanepid co najmniej miał wpaść z wizytą.
Ale tak się dzieje kiedy wiosna idzie....
Gdy delikatnie czuć już jej ciepły oddech...
Gdy można sobie pozwolić na spacer bez czapki...
Na rozpiętą kurtkę...
Czy gołe kostki w sportowych butach.
Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty...... 🎶 🎵

