niedziela, 18 czerwca 2017

POTRZEBUJĘ WAKACJI

Wielkimi krokami zbliża się do nas zakończenie roku szkolnego, a wraz z nim jakże błogi i niecierpliwie wyczekiwany okres - mianowicie WAKACJE!!!!
Już nie mogę się ich doczekać i odliczam dni do 24 czerwca, a w zasadzie to do 25 bo w piątek nadal trzeba się zrywac do szkoly, na zakończenie roku.

W czasie wakacji na pewno będę chciała się wreszcie porządnie wyspać i nie chodzi mi tu o spanie do 12 tylko o to, by obudzić się na spokojnie, samodzielnie.
Chce wreszcie czuć, że wstaje, a nie ZMARTWYCHWSTAJE. 

Zaplanowałam sobie też kilka niewielkich wycieczek w obrębie naszego miasta.
Być może uda się też wyruszyć w nasze piękne Bieszczady (w ubiegłym roku zdobyliśmy Połoninę Wetlińską, więc doświadczenie jakieś mamy, ale wiele jeszcze przed nami do zobaczenia).
W planie jest też wypad do mamy na kilka dni....

Ehhh wakacje....już się nie mogę doczekać!

Mam jeszcze jedną książkę od cierpliwej koleżanki, którą trzymam już ponad rok i obiecałam, że na tych wakacjach ją skończę czytać i wreszcie oddam.

ALE najważniejsze jest to, żeby zwolnić tempa i starać się bardziej wyluzowac. Ten rok szkolny był dla naszej całej rodziny bardzo pracowity, a zarazem napięty i musimy się trochę odstresować.
Mam nadzieję, że wszystkie plany uda nam się zrealizować i że będzie pięknie i bardziej na luzie.

Muszę Wam się też do czegoś przyznać.
Jest niedziela. Ostatnu dzien wolnego. Ponieważ od rana pogoda nie sprzyjała spacerom po kościele udaliśmy się do domy na obuad i przez pół dnia siedzieliśmy przed telewizorem.
Wreszcie ok godziny 16 stwierdziłam, że niezależnie od pogody zabieram dzieci na spacer, bo inaczej albo one rozniosą mieszkanie albo ja zwariuję. Przyszykowałam odpowiednie ciuchy, kalosze i płaszcze przeciwdeszczowe.
Gdy zaczęliśmy się szykować nagle się rozpogodziło i zrobiło się ciepło więc musiałam kolejny raz ciuchy szykować, bo tamte nie były dostosowane do obecnie panującej aury.
Gdy już udało mi sie wszystko ogarnąć, młodą ubrałam i wystawiłam dzieci za drzwi na klatkę schodową do tatusia, a sama siadłam na ubikacji i pomyslałam o tym, jaka błoga cisza panuje w mieszkaniu i że najchętniej powiedziałabym mężowi żeby poszedł z dziećmi sam, a ja zostanę w domu i posłucham....ciszy (nadmienie tylko, że dzieci od środy mają wolne więc miałam przyjemność spędzać z nimi KAŻDĄ chwilę).

No ale nie byłabym sobą gdybym tak zrobiła.
Zaciągnęłam majtki na tyłek, poprawiłam make up i poszłam na spacer z rodzinką i na lody😍
http://www.funny.pl/17964/chcialbym-kiedys-wyspac-sie-na-tyle-zeby-rano-czuc-ze-sie-budze-a-nie-zmartwychwstaje.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz