"Last Christmas,
I gave You my heart.
But the very next day,
You gave it away..." 🎶 🎵
Wybrzmiewa co chwilę w radio,
a także na mojej playliście z telefonu,
której słucham w każdej wolnej chwili w domu
Poczas sprzątania,
Gotowania,
Pieczenia
Ubierania choinki
Dekorowania świątecznych ciasteczek
I wielu innych czynności.
Na tej playliście
jest wiele różnych utworów świątecznych
ale ten szczególnie lubię
gdyż pamiętam go z lat kiedy byłam małolatą
I marzyłam o romantycznych świętach w górach,
z ukochanym,
w gronie przyjaciół,
w pięknej śnieżnej scenerii,
szalonej miłości
i tarzaniu się w śniegu.....
Mmmmm rozmarzyłam się ......☺️🫣
Wiesz.....
nie, żebym nie lubiła rodzinnych świąt,
bo szczególnie te bożonarodzeniowe
są piękne i wyjątkowe,
pełne spokoju, ciepła,
które pamiętam właśnie z dzieciństwa.
Mimo, że nie miałam
idealnego domu
drogich prezentów po choinką
czy dużej rodziny,
to mama tak to wszystko czarowała
że te święta były dla mnie magiczne.
Zazwyczaj spędzałam je tylko z mamą
Czasami z babcią, ale to już gdy byłam nastolatką.
Gdy byłam mała, babcia mieszkała z nami
ale na święta wyjeżdżała do sanatorium,
żeby nie spędzać tego czasu wśród nas.
Przez kilka lat był też z nami partner mojej mamy,
który przez wzgląd na swój wiek miał dwojaką rolę,
ojca i brata.
Toczyliśmy wojny o słodycze,
kto, jakie i ile zje
oraz o rodzaj bajki oglądanej w tv,
a że w mieszkaniu był jeden telewizor
walka była zacięta 🤣
Tak naprawdę telewizory były dwa.
Drugi znajdował się w pokoju babci.
Ale pokój zawsze zamknięty był na klucz,
pod jej nieobecność i nikt poza nią
nie miał do niego dostępu.
Czas świat to był czas bez pośpiechu,
bez gapienia się w ekran telefonu.
Był czas na rozmowy, śmiech i odpoczynek.
Co roku siedziałam w oknie
i czekałam na pierwszą gwiazdkę.
To był wyznacznik czasu,
w którym zazwyczaj rozpoczynała się
kolacja wigilijna.
Po pewnym czasie zorientowałam się,
że był to też moment
gdy wjeżdżały pod choinkę prezenty,
a do ja pewnego momentu mojego życia wierzyłam,
że one magicznie pojawiają się tam podczas wieczerzy.
W ogóle bardzo długo wierzyłam w Mikołaja.
Nawet raz byłam pewna,
że go widziałam przez okno balkonowe
jak pędził chodnikiem na saniach
w stronę ulicy Okrzei w moim rodzinnym mieście 🤣
Nawet opowiadałam o tym mamie ale nie uwierzyła mi🤣
Była choinka,
czasem sztuczna,
czasem żywa,
duża,
po sam sufit.
Szklane bombki,
grzybki,
sople.
Dużo łańcuchów,
anielskie włosy
i szpic.
Były też światełka,
kolorowe,
zapinane na gałązkach,
a raz nawet świeczki.
Od tych świeczek zajęły się anielskie włosy
i zaczęła płonąć choinka.
Anielskie włosy spadły na wykładzinę
robiąc w niej dziure do samego parkietu.
Mama szybko pobiegła po miskę z wodą
i chlusnęła strumieniem na płonące drzewko 🎄
Tak......
to był ostatni raz
ze świeczkami oświetlającymi choinkę 🤷
Potraw nie było dwanaście.
Był opłatek
Czosnek, który zagryzaliśmy chlebem
Barszcz z uszkami
Gołąbki
Ryba, która czasem przed świętami
pływała w naszej wannie 😱
I kompot
A na koniec jakieś ciasto.
No i rozpakowywanie prezentów😍
Było miło, ciepło, rodzinnie.
Nie było pośpiechu, nerwów i stresu.
Czas płynął jakoś.....wolniej.
A dziś
święta wyglądają inaczej,
gdy się patrzy na świat oczami dorosłej osoby,
a nie dziecka.
Jest dużo pośpiechu, nerwów.
Ale mimo to lubię ten czas.
Wiem, że Ci co mnie znają mogą pomyśleć,
że to przez to,
że nie szykuje za wiele.
Że ma święta jeżdżę
to do mamy,
to do teściowej.
I może mają rację.
Ale cieszę się, że mam gdzie pojechać.
Co mogę i co potrafię, to przygotowuję.
Co potrzeba, a nie potrafię zrobić, to kupuję.
Póki jest gdzie i póki ktoś nas zaprasza, to korzystamy.
A dziś
na te święta życzę Ci
przede wszystkim zdrowia,
bo jest najważniejsze,
życzę Ci też magii świątecznego wieczoru,
spokoju, odpoczynku i zadumy.
Życzę radości, tej z dziecięcych lat
i miłości.....prawdziwej, pięknej, szalonej,
o jakiej tylko marzysz❤️
Wesołych Świąt 🎄



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz