piątek, 8 września 2017

SEZON NA CHOROBY UWAŻAM ZA OTWARTY

Ok. Powiem tak! Liczyłam się z tym, że wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego wrócą choroby, ale nie spodziewałam się, że nastąpi to tak prędko.

Kurna😞

Niestety choroba dopadła młodą w 2 dniu przedszkola.

Już po powrocie do domu w poniedziałek była jakaś nieswoja i ospała.
W nocy dostała temperaturę, albo jakby okreslił to lekarz stan podgorączkowy 38.1.

Nie czekałam oczywiście, aż temperatura osiągnie 39 lub więcej i od razu włączyłam najskuteczniejszy dla moich dzieci lek - nurofen forte.

Noc minęła bez kolejnych skoków temperatur, więc pomyślałam sobie, że powodem tego stanu mogły być przedszkolne emocje, jednak koło południa pojawił się kolejny skok 38.3, po którym podałam leki i temperatura spadła nie mniej jednak wracała systematycznie co 3-5 godzin. Max osiągnęła we wtorek w nocy dając 38.8, a w środę pojawiły się  pierwsze problemy z oddychaniem podczas snu.

W czwartek byłam u lekarza, gdyż po rozmowie z wychowawczynią młodej z przedszkola podejrzewałam krtań bądź anginę. Ponoć połowa grupy chora, więc młoda nie jest jedyna.

Doktorka zbadała małą i powiedziała, że pewnie spróbujemy same inhalacje, ale gdy zobaczyła jej gardło to od razu dała antybiotyk, oznajmiając mi: "Mama, to niestety początek anginy.

Proszę liczyć się z tym, że to bardzo zaraźliwa choroba".

Oł siet!!!

No to dawaj do domu, trzeba podać jak najszybciej pierwszą dawkę antybiotyku.

Byłam już trochę zmęczona gorączkowymi nocami (tu większość matek i nieliczni faceci będą dobrze wiedzieli o czym piszę) i przez przypadek po 3 godzinach od pierwszej dawki zamiast samego leku osłonowego podałam kolejną dawkę antybiotyku w ogóle nie zdając sobie sprawy z pomyłki.

Ocknęłam się dopiero po ponad 2h i trochę się przeraziłam tym co mogło się stać.

Młodej na szczescie nic nie było. Troche ją tylko ścigło w kibelku. Odpuściłam jej dawkę wieczorną i zaczęła przyjmować leki na nowo następnego dnia rano.

A rano niestety rzygła tym antybiotykiem trochę więc nie wiem ile i czy w ogole coś sie wchłonęło.

Na szczęście już nie jest taka marudna jak ostatnio ale jakby choroby było mało to dostała katar w gratisie.
Natomist pierworodna wróciła dziś do domu z temperaturą i cała  się rozsypywała.

Nosz k u r w a!!!!
Tak marzyłam już o tym roku szkolnym, aż tu nagle rok szkolny mi już uszami i bokiem wychodzi.
Moja dobra Koleżanka, na którą zawsze mogę liczyć i która służy mi zawsze dobrą radą przekonała mnie dziś, żebym w każdej złej sytuacji potrafiła dostrzec jakiś pozytyw.



Mianowicie całe szczęście, że mam tylko TAK CHORE dzieci, a nie są to choroby, z których niestety wyleczyć się nie da, mimo najszczerszych chęci.
https://pl.depositphotos.com/119240058/stock-illustration-sick-children-vector-set.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz