poniedziałek, 25 września 2017

O BRAKU TEMATU I SPRAWACH DAMSKO - MĘSKICH

Myślałam, że jak wyjdziemy czasem z mężem gdzieś sami na przysłowiową "na randke", albo pojedziemy na weekend do znajomych bez dzieci to coś się zmieni między nami, że miłość na nowo zapłonie, że między nami będzie inaczej, jak dawniej.
Nic bardziej mylnego.

W domu często ze sobą rozmawiamy
- o szkole,
- dzieciach,
- pracy,
- sąsiadach,
- znajomych,
- o zasłyszanych plotkach czy newsach.
No wiecie, tak o wszystkim i o niczym.

Gdy wyszliśmy, któregoś jeszcze letniego wieczoru, nie mieliśmy o czym ze sobą rozmawiać. Przesiedzieliśmy większość czasu w ciszy i do domu też w ciszy wracaliśmy. 
W ten weekend było podobie. Byliśmy u znajomych (ok 45 km). Dziewczynki u babci. Po drodze zamieniliśmy może ze 3 zdania ze sobą, a jechaliśmy godzinę. Tak samo było gdy wracaliśmy.
A przecież zawsze dobrze nam się rozmawiało i mieliśmy wiele wspólnych tematów. A teraz????

Mamy za to temat, który jest zawsze gorący, bo albo jedno z nas jest wkurzone albo oboje.
To temat o stosunkach małżeńskich, a w zasadzie to o ich braku.

Rzygam tym już.
Tymi rozmowami.
Kłótniami.
Wypominaniem.

Może mój szanowny mąż ma rację, ja tam nie mówię, że nie (bo w tym miesiącu bylo aż 2 razy), ale mi się nie chce!!!! 
W ogóle!!!! 
Ani nie chce mi się chcieć ( i w tym miejscu proszę życzliwe osoby, o nie udzielanie porad typu: "Co zrobić by w Twoim związku / małżeństwie zaiskrzyło ponownie" lub coś tego typu.
Wierzcie mi albo nie, ale próbowałam już wielu rzeczy i niektóre nawet pomagały, ale teraz mi się po prostu, najnormalniej w świecie N I E   C H C E !!!!!

I nie obchodzi mnie, czy ktoś to zrozumie czy też nie, albo czy to się komuś podoba.

Zdaje sobie też sprawę z tego, że w moim małżeństwie nie układa się za dobrze i nie wróży to niczego dobrego na przyszłość.

No cóż. 
To trwa już od pewnego czasu więc zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.


Na razie nie mam siły ani ochoty nic zmieniać.
http://m.joemonster.org/art/30935

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz