To miała być taka nasza walentynkowa randka w przeddzień walentynek.
Byliśmy w miłej knajpce, z pysznym jedzeniem.
Siedzieliśmy na przeciwko siebie w zacisznym koncie.
A po kilku wymienionych między sobą zdaniach się zaczęło....
On powiedział coś, co mi się nie spodobało.
Przytakiwalam nerwowo (słowami tak, tak, myyhyy, oczywiście) tak, żeby zrozumiał, że PIERDOLI bez sensu (nie zrozumiał niestety), po czym stwierdziłam, że dalsza rozmowa nie ma sensu.
Przez kolejne 40 minut nie zamieniliśmy ze sobą słowa.
Patrzyłam na ludzi, słuchając odgłosów rozmów dobiegających z całej, pełnej ludzi sali.
On gapił się w telefon.
Było mi głupio, że nie potrafimy ze sobą porozmawiać po 14 latach małżeństwa.
Było sztywno i nudno.
To była najgorsza randka na jakiej kiedykolwiek byłam.
Mialam ochotę uciec stamtąd i iść w PIZDU.
Ale zostałam.
Starałam się zacząć ponownie rozmowę o niczym konkretnym, tak żeby znowu się nie pokłócić i by uratować i tak już zmarnowany wieczór.
Na 20 poszliśmy do kina.
Uwielbiam kino.
Film cudowny.
Uśmiałam się i naprawdę się świetnie bawiłam, pewnie dlatego, że nie musiałam tam rozmawiać z mężem.
Ehhh
Już wiem dlaczego my nigdzie sami nie wychodzimy, nie chodzimy na randki.
My nie potrafimy ze sobą rozmawiać.
Dopóki mówimy o dzieciach, o pracy, o kimś, o przyziemnych sprawach jest ok. Jakoś nam idzie.
Ale gdy kończą się tematy nastaje cisza.
Tak samo jest w domu lub w samochodzie.
Teraz, gdy dzieci są u babci, bo mają ferie, potrafimy cały dzień zamienić ze sobą kilka zdań, na tamaty związane z pracą, obiadem ewentualnie z filmem jaki będziemy oglądać.
Ja w sumie się do tego przyzwyczaiłam.
Bardzo lubię ciszę.
To znaczy, taką cieszę bez rozmów.
Lubię wtedy słuchać muzyki.
Wsłuchiwać się w słowa.
Myśleć o swoim życiu, albo nie myśleć wcale.
Tak czy siak wieczór nie był tak całkowicie zmarnowany.
Późnym wieczorem, leżąc w łóżku chwilę rozmawialiśmy.
Nie o sprawach podniosłych i arcyważnych.
Rozmawialiśmy tak, jak nie potrafiliśmy dziś na naszej randce.
Dzień zakończyliśmy konsumpcją więc ogólnie chyba nie było aż tak źle.
https://www.podlinski.net/poradnik-randkowicza-jak-sie-ubrac-jak-sie-zachowywac-jak-sie-przygotowac/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz