wtorek, 13 września 2016

SFRUSTROWANA

Coraz częściej zastanawiam się, co mam dalej robić ze swoim życiem.
Teraz, gdy młoda poszła do przedszkola bardzo często słyszę pytanie "Będziesz teraz szukać pracy?"
Wkurza mnie to!!!!
A co ja takiego mogę robić?
Owszem, mogę przedłużyć czas pobytu młodej w przedszkolu do 16, a co później?
Przecież wszyscy w urzędzie pracować nie mogą!!!! (Chociaż nie ukrywam, że bym chciała. Niestety, idąc na studia jakoś o tym nie pomyślałam, więc o pracy w urzędzie to mogę zapomnieć!!!!)
A co tu można robić do 16?

Nic mi w życiu nie wychodzi.
Jeszcze nie ma jesieni a ja już łapie doła!!!!!!!!!!

Do tego jeszcze pierworodna tak mi działa na nerwy, że wczoraj wieczorem wybuchłam.
W jej kierunku poleciały różne epitety, których ja sama nigdy nie chciałabym od nikogo usłyszeć :(
Nie wiem, co się ze mną dzieje.

Czuję dużą presję, którą sama sobie narzucam.
Chciałabym być fajną, dobrą matką.
Chciałabym mieć czyste, wysprzątane mieszkanie.
Chciałabym zawsze mieć na obiad coś, co każdy zjadłby ze smakiem, bez marudzenia, proszenia i bez krzyków.
Chciałabym być dobrą żoną.
Chciałabym mieć czas w ciągu dnia, by każdemu z osobna poświęcić choć chwilkę. Młodej po przedszkolu, pierworodnej po szkole pomóc w lekcjach, a dla męża wieczorem.

Brak mi czasu dla dzieci, mimo że siedzę w domu i nie pracuję zawodowo to ciągle mam cos do zrobienia, załatwienia.
Brak czasu dla męża bo wieczorami najczęściej prasuję, a gdy tylko się położę zasypiam nawet nie wiem kiedy.
Brak mi czasu dla siebie. Ale co ja mogłabym zrobić dla siebie? Nie potrafię odpoczywać. Nie potrafię nic nie robić wiedząc, że mam bałagan albo obiad nie zrobiony albo jeszcze coś innego.



***
Rozmawiałam wczoraj wieczorem z mamą.
Opowiadałam jej, jak wyglądał mój dzień.
Że wstałam przed 6 i już od rana krzyczałam na pierworodną, bo nigdzie jej się nie spieszy i ma na wszystko czas. Spędziła 40 minut w łazience, po czym wyszła po godzinie 7 i oznajmiła, że się umyje i ubierze później, bo teraz chce płatki zjeść!!!!
Że od rana robiłam wszystko w biegu włącznie z myciem się, ubieraniem, gotowaniem zupy, jedzeniem i szykowaniem młodej do przedszkola.
Że zaprowadziłam pierworodną do szkoły, a młodą do przedszkola na 8, goniąc do domu, żeby powiesić pranie i ogarnąć mieszkanie po weekendzie.
Że po 11 stałam już pod drzwiami przedszkola, w razie gdyby młoda bardzo płakała i nie dawała dzieciaczkom spać, po czym odebrałam ją dopiero przed 13
Że dałam zupę młodej i musiałam zorganizować jej czas, by nie przeszkadzała starszej w odrabianiu zadania
Że po szkole odrabiam lekcje z pierworodną
Że obiad był też jedzony w pośpiechu
Że po biedzie umyłam naczynia i szykowałam się do wyjścia z domu
Że pierworodna poszła na lekcje tańca, a ja z młodą do biblioteki i na spacer po mieście
Że odebrałam pierworodną i goniłyśmy do domu, żeby się wykąpać i położyć do łóżek
Że po kolacji trzeba było jeszcze ogarnąć dom i przygotować ciuchy na następny dzień i wyprasować stertę rzeczy
Że nie mam siły.

Mama wysłuchała mnie po czym powiedziała, żebyśmy się przeprowadzili do miasta, w którym ona mieszka, to mnie trochę odciąży, pomoże.

Rozbiło mnie to :(

Co ja tu do cholery robię?????

Bez pomysłu na dalsze życie, na siebie.
Bez perspektyw.
Bez nadziei na to, że kiedyś wrócę do rodzinnego miasta.
Bez siły i ochoty na cokolwiek.


Jestem rozdarta między tym co tu mam, a tym co mogłabym mieć gdzie indziej.

Szukam pomysłu na siebie, sposobu na dalsze życie, staram się przyzwyczaić do funkcjonowania tu, gdzie mieszkam.
Podjęcie jakiejkolwiek pracy przeraża mnie, bo nie mam tu nikogo, kto pomógłby mi przy dzieciach po 16, w razie choroby dzieci, w ferie, święta i wakacje.

https://redro.pl/naklejka-xn-smutna-buzka-vtl8b9epcvttu5ezadx0a9u,18626295



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz